To wy podróżujecie? …czyli podróże z dziećmi i bez

To wy podróżujecie? …czyli podróże z dziećmi i bez

Podróże z dziećmi i bez.

Stało się. Zakładamy bloga. Chciałabym pokazać Wam nasz wypracowany sposób na podróże z dziećmi, na spędzanie wolnego czasu z dwójką dzieciaków. Ale również, co można fajnego robić, kiedy dzieci szczęśliwe u dziadków 🙂

Te małe i duże.

Gdy człowiek był piękny, młody, bezdzietny i świat stał otworem… Nie trzeba było dużo planować, można było spakować walizkę szybko, byle jak i lecieć. Na weekend, na tydzień, na miesiąc…

Aplikacja TripAdvisor Cities I’ve Visited na Facebook’u podpowiada mi, że byłam w 27 krajach na trzech kontynentach. Uważam to za bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że mam dopiero 31 lat.

Rodzina.

Kiedy stajecie się odpowiedzialnym rodzicem, perspektywa wyjazdów nabiera innego wymiaru logistycznego. Zamiast walizki, jesteśmy w stanie zapakować auto pod sufit. Każde.

Rodzinne podróże z dziećmi i bez. Przez pierwsze lata tych drugich jest zdecydowanie mniej.

Zamiast pieczołowicie pakować swoje wyszukane wakacyjne stylówki, pakujemy naszą walizkę na samym końcu, w pośpiechu, zużywając wcześniej całą swoją energię na pakowanie dzieci, wszystkich przydajmisiów. Rzeczy, bez których na wyjeździe przeżyć się nie da. Podobno.

Dziecko.

Nasz partner w podróży. Niestety nie zawsze współpracujący na tyle, na ile byśmy chcieli. Dodatkowo dochodzi kwestia charakteru osobnika, które powiliśmy na ten świat. Umówmy się, nie jest tak różowo, jak wielu blogerów podróżniczych nas przekonuje. To nie jest tak, że wszyscy wokół demonizują wyjazdy z dziećmi, a my zaszczuci przez świat zły i okrutny siedzimy w domu. Nie jest to takie proste, że wystarczy zmienić swoje nastawienie do podróży z dziećmi, a wszystko będzie jak na najlepszych fotkach z Instagrama.

Co się odwlecze, to nie uciecze.

Dzieci, tak jak dorośli, mają różne nastawienie do wycieczek. Inny próg elastyczności, dostosowywania się do panujących warunków, trudności, zmęczenia, czy znużenia. Niektóre dzieci po prostu nie lubią jazdy samochodem, nowych miejsc, nowych ludzi, zapachów, świateł. I mają do tego prawo. Jeśli widzisz, że Twoje dziecko męczy się, poczekaj. Daj mu podrosnąć. Daj mu nacieszyć się stabilizacją domową, żeby pewne siebie mogło rozpocząć swoje przygody, kiedy będzie na to gotowe. (Ale o tym osobny post już niedługo!)

hpblog lazurowe wybrzeze

Blog.

Po cichu planowałam go od jakiegoś czasu. Delikatnie sygnalizowałam znajomym mój pomysł, na co usłyszałam od jednej osoby tekst:

“To Wy podróżujecie?”

…no i lekka załamka. Rzeczywiście, gdy wziąć pod uwagę fakt, że moje dzieci nigdy nie postawiły stopy w samolocie, to może nie powinniśmy się uważać za podróżującą rodzinę? Uważam, że jednak tak! Świadczyć może zrobione przez nas z dziećmi w te minione dziesięć miesięcy 2017 roku ponad 9 tysięcy kilometrów samych tras i to tylko po Polsce! …A byliśmy jeszcze na tripie na Lazurowe Wybrzeże.

Żadna podróż nie jest zbyt mała, zbyt zwykła dla małego człowieka.

Chcę wierzyć, że poznawanie nowych miejsc, ludzi, sytuacji, kształtuje dziecko w niesamowity sposób. Zaszczepia wrażliwość i chęć poznawania świata. Nawet, jeśli jest to świat w wymiarze globalnym bardzo lokalny 🙂

Zapraszam na wycieczkę.

 

hipblog.pl podróże z dziećmi i bez
Promenada Anglików, Nicea, Francja, wrzesień 2017


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.